W Krakowie robi się gorąco. Dzisiaj gruchnęła wiadomość, że zebrano już prawie 80 tysięcy podpisów pod wnioskiem o referendum w sprawie odwołania władz miasta. W tym samym czasie prezydent Miszalski zaczął głośno mówić o miliardach złotych na budowę metra. Aby referendum się odbyło potrzeba ok. 60 000 ważnych głosów. Jednak społecznicy nie osiadają na laurach. Cel to 100 000 podpisów. Chcą mieć „bezpieczną górkę”, która zagwarantuje, że referendum nie zostanie zablokowane na etapie weryfikacji dokumentów przez urzędników.